Translate

11 lipca 2018

Le Compagnons

Muszę, bo się uduszę!
Tak miałam, gdy zobaczyłam ten wzór:)
"Le Compagnons"
Nimue
Na podstawie ilustracji Jean-Baptiste Monge
Bez backstitchy i efekt już po

 Wybrałam len Belfast w kolorze szarym,
mulina DMC
 wielkość haftu ok 23x23
 Odpoczywacie już na wakacjach?
Ja dopiero w sierpniu więc mam nadzieję zrobić jeszcze jeden hafcik;))
Oby się udało, trzymajcie kciuki:)
Pozdrawiam:)

2 lipca 2018

Paragonowa promocja DMC 2018

Planujecie zakup muliny DMC?
Ja tak i właśnie zobaczyłam, że od 1 lipca
do końca sierpnia jest promocja, za kupno muliny można otrzymać fajne gratisy.
Paragony się sumują więc można je spokojnie
zbierać przez całe wakacje:)
Dodatkowo do każdego zgłoszenia
jest dodana bobinka z nawiniętym pasemkiem
muliny Coloris.
Szczegółowy regulamin i lista sklepów na stronie DMC.
:)

26 czerwca 2018

Weź nie pytaj...

czyli, GDZIE BYŁAM GDY MNIE NIE BYŁO?
Ciągle chodzę w te same miejsca
bo gdzie indziej miałabym być
ja nie szukam, ja wszystko mam
teraz trzymam to w rękach
BO NIE CHCĘ WYPUŚCIĆ JUŻ NIC!


Krótki spis rzeczy dziwnych dla potomnych...
 W styczniu byłam na spektaklu "Między łóżkami".
Obsada Katarzyna Skrzynecka, Artur Barciś, Lesław Żurek, 
Radosław Pazura i Maria Niklińska. 
Świetna komedia przedstawiająca 6 różnych historii, których akcja
toczy się tak jak w tytule, między łóżkami.
W sumie to nie wiadomo czego możemy się spodziewać.
Cokolwiek byśmy sobie nie wyobrazili i tak pewnie każdy będzie
zaskoczony przebiegiem akcji. 
Gra aktorska Pana Barcisia i Pani Skrzyneckiej REWELACJA! 
Pozostali aktorzy także super, Pan Pazura niedoceniony talent!
Zobaczyć na żywo aktorów, których do tej pory 
widziałam tylko w TV to dodatkowe emocje:) 
Tego dnia spektakl osiągnął okrągłą liczbę wystawień więc aktorzy
sami sobie robili kawały na scenie. Lesław Żurek dzielnie starał się
powstrzymać śmiech i grać swoją rolę, ale Artur i Kasia nie mieli
dla niego litości:))) Świetny kontakt z publicznością,
szczerze polecam, jak tylko będziecie mieć okazję to warto pójść.

17 lutego obejrzałam spektakl "Pozytywni".
Poszłam na niego głównie ze względu na Janusza Chabiora
i Olgę Bołądź. Występował także Łukasz Simlat i Grażyna Wolszczak.
Rodzaj tragikomedia.
Akcja toczy się w gabinecie psychoterapeutki Ewy (Wolszczak)
gdzie poznajemy jej pacjentów (pozostała trójka aktorów).
Każdy z nich zmaga się z innym problemem, a już na wstępie można
się dowiedzieć, że pani psychoterapeutka także będzie wylewać swoje żale,
i to pacjenci staną się dla niej psychoterapeutami.
Gra aktorska na najwyższym poziomie, Simlat genialny!
Najsłabiej wypadła moim zdaniem Grażyna Wolszczak.
O ile na tą pierwszą sztukę poszłabym jeszcze raz, tak na tą już nie.
Raz wystarczy. Pomysł ciekawy, ale czegoś zabrakło.
Tak jak pisałam zobaczyć aktorów na żywo, których do tej pory widziałam
w TV to dla mnie taka radość i ciekawość. Niestety co poniektórzy
reagują zbyt otwarcie i jak tylko Chabior wyszedł na scenę słyszałam
komentarze "Patrz jaki ma duży brzuch" itp.
 Wkurzam się na siebie, że wstydzę się za innych, czy też tak macie?

W marcu poszłam na kabaret SMILE.
Z duszą na ramieniu można powiedzieć, bo ile razy można śmiać się
z tych samych skeczów. Tym bardziej gdy kabaret jest znany i często
pokazywany w TV. Jednak obawy okazały się bezpodstawne
i chłopaki po prostu rozbili bank!
Świetni to za mało powiedziane!
W ciemno możecie iść i gwarantuje, że będziecie płakać ze śmiechu:))

W KWIETNIU były święta i cały miesiąc przeleciał nie wiadomo gdzie;)
Zdążyłam być tylko na warsztatach Las w słoiku,
o których pisałam TUTAJ.
Czekałam na święta w stylu slow w budynku Kotulińskiego,
niestety do eventu nie doszło.
Za to w maju nie mogłam sobie odpuścić żeby nie posłuchać na żywo
Andre Rieu. Koncert był 24 maja w Krakowie.
Wiecie jak to jest z muzyką klasyczną, słucha się jej
od wielkiego dzwonu albo w ogóle.
Ale podana w takiej formie w jakiej robi to orkiestra Andre Rieu
staje się nagle zrozumiała, chwytliwa i masz poczucie
jakbyś znał każdy dźwięk (Zagrali nawet "Niech żyje bal")
Ale do tego jeszcze dochodzi poczucie pustki,
 dlaczego wcześniej nie słuchałam tych wszystkich kompozycji.
Przeniosłam się w inny świat i uwierzcie mi, nie są to
górnolotne słowa, tak po prostu się dzieje.
Niezapomniany koncert i chwila ukojenia!

Dla odmiany, bo trzeba próbować wszystkiego, w czerwcu pojechałam
do tych Tych na stand-up Wojciecha Cejrowskiego;)
Wiem, wiem, tego gościa albo się lubi albo nienawidzi.
Jednak czasem warto go posłuchać, bo mówi niezwykle kwieciście,
dosadnie i na temat. I to mi się podoba! Nie lubię owijania w bawełnę
i cenię sobie taką odwagę w ludziach, że mówią to co myślą.
 Przeczytałam wszystkie książki, obejrzałam wszystkie programy,
a i tak dowiedziałam się wiele innych ciekawych rzeczy dot. podróży,
życia codziennego, ludzi, także polityki.
Jednak muszę zaznaczyć, że o polityce były tylko z dwa zdania 
i to takie naprawdę na poziomie, bez urażania czyiś poglądów.
Warto pójść i posłuchać ciekawego człowieka.
Załapałam się na selfie, które znajdziecie na stronie WC na FB,
niestety z powodu RODO nie będę się narażać na kopiowanie;)
Jeśli i tak nie poszłabyś na spotkanie z WC
to włącz w sobotę o 10 PR Trójka
i daj się ponieść muzyce;)

W tym miesiącu byłam też na szkoleniu z haftu płaskiego.
W tym samym miejscu co był Las w słoiku.
Jest takie miejsce w Bielsku, gdzie są różne szkolenia i spotkania,
to kawiarnia Aquarium. Szkolenie prowadziła Kornelia 
Niestety nie pochwalę się efektami pracy, nauczyłam się 
kilku podstawowych ściegów i tyle.
Zabrakło mi dokładniejszego tłumaczenia,
bardziej to było spotkanie dla osób, które już umieją haft płaski,
spotkają się przy kawie i stworzą wspaniałe obrazki.
Nie lubię, gdy na pytanie o konkretną rzecz słyszę odpowiedź 
"Nie bój się próbować";)))
Ok, następnym razem odpalę youtuba i nie będę się bać próbować:)
A co w lipcu?
Byłam rok temu w Gdańsku i wiedziałam, że jak tylko będą jeszcze kiedyś
to pojadę drugi i trzeci i czwarty raz!
A może ktoś wybiera się do Chorzowa na koncert?

Zanudziłam? Nie odbierajcie tego jako chwalipięctwo,
bardziej jako moja próba podzielenia się z Wami czym żyję.
To i tak dla mnie dużo;) 
Weź nie pytaj, weź się przytul
weź tu ze mną, weź tu bądź
weź nie młodniej
weź się starzej
razem ze mną idź krok w krok......
Nie może zabraknąć xxx!!!
Już pewnie wiecie co się tu xxx;)
Do kolejnej odsłony:)
Tina:)

15 maja 2018

The Raven Quenn- finał

Zapraszam do świata baśni!
 The Raven Queen
Jean Baptiste Monge
Belfast 32ct
mulina DMC
ramka Leroy 40*50cm
 Cieszę się, że udało mi się już skończyć ten haft.
Przyznam, że swoje odleżał i przez dłuższy czas nie
mogłam się na niego patrzeć. 
Ale koniec końców wynagrodził mi wszystkie moje męki;)
Kto tam ma go u siebie w kolejce i trochę więcej czasu to polecam;)
 Każdą wolną chwilę poświęcałam na xxx, 
ale widzę, że nie tylko ja narzekam na brak czasu.
Myślę, że i u mnie nastąpi jakaś przerwa wakacyjna
tylko jeszcze mam w planach skończyć jeden haft.
Później chciałabym już się zabrać za Śpiącą Królewnę.
Dziękuję, że cały czas jesteście i mnie dopingujecie.
Pozdrawiam:)

17 kwietnia 2018

Las w słoiku

Nie wiem co się dzieje z tym rokiem,
ale ani się obejrzę, a już trzeba zrywać kolejną kartkę z kalendarza.
Święta przeleciały za szybko, a już za chwilę będzie maj.
Uwielbiam wiosnę, ale jak co roku powtarza się ten sam scenariusz,
mianowicie mniej haftów;) Chyba nastąpiło zmęczenie materiału,
bo nawet jak mam czas to i tak chęci mniejsze.
Ale za to albo więcej czytam, albo szukam innych ciekawych rzeczy do zrobienia.
Takie wiosenne rozterki BYĆ CZY HAFTOWAĆ?:P
I tak, wzięłam udział w szkoleniu na którym robiłyśmy tzw. las w słoiku.
W sumie myślałam, że będzie to trudniejsze i zajmie więcej czasu,
ale  za to już wiem, że spokojnie można samemu pobawić się w domu
i popróbować. Nic strasznego!:) A czy efekt utrzyma się długo
i czy faktycznie to urośnie dam znać.
 Szkolenie było organizowane przez studio florystyczne Laa Loba.
Mech jest pod ochroną, ale dowiedziałam się, że bez problemu można 
go kupić w dobrych sklepach ogrodniczych.
Im mniejsze roślinki tym lepiej, bo dłużej będziemy podziwiać jak rosną.
Później będzie konieczne przesadzanie.
 I wystarczy raz na tydzień spryskać rośliny:)
Jeśli to wystarczy to będą pierwsze rośliny, których nie unicestwię:)))
 A to już pierwsze zdobycze z ogrodu:P
 A może Wy macie doświadczenie z lasem w słoiku?
Jestem ciekawa jak rośnie i jaki jest efekt po jakimś czasie!:)
Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki:)
Pozdrawiam wiosennie:)

13 kwietnia 2018

Małe życie

"Małe życie" to książka, do której wracam kolejny raz. 
Pierwszy raz przeczytana na jednym wdechu, na szybko.
Z każdym kolejnym zdaniem budziło się we mnie coraz więcej emocji.
Złości, żalu, smutku, chwil kiedy rozmyślałam nad jakąś historią,
analizowałam, zadawałam w myślach pytania.
Nie pamiętam książki, która wywarłaby na mnie takie wrażenie.
Czasem czytając jakąś książkę zapadnie nam w pamięci jakiś cytat,
będziemy go czytać i recytować tak długo aż wyryje się w naszej pamięci.
Niektóre są tak znane, że pojawiają się na koszulkach, kubkach itp.
Tutaj nie ma krótkich sentencji, jest za to wiele zdań,
które dadzą nam do myślenia, nie są chwytliwe marketingowo,
nie mają szans na sławę, bo są kontrowersyjne, 
bo są prawdziwe, jak to nasze małe życie.
POLECAM!

"Nigdy o tym nie rozmawiał z Jude'em, ale w następnych latach miał go oglądać w boleściach dużych i małych, widział przyjaciela krzywiącego się z lżejszego bólu, a czasami, gdy ból był nie do zniesienia -wymiotującego, padającego na podłogę lub nawet tracącego przytomność i bredzącego w malignie, tak jak teraz. Choć miał zwyczaj dotrzymywać obietnic, zastanawiał się jakąś częścią świadomości, dlaczego nigdy nie porozmawiał o tym z Jude'em, dlaczego nigdy nie nakłonił go do zwierzeń, co czuje, i dlaczego nigdy się nie ośmielił zrobić tego, co steki razy podszeptywał mu instynkt: usiąść obok Jude'a i pomasować mu nogi, by skłonić do posłuszeństwa zbuntowane zakończenia nerwów. Zamiast tego zamykał się w łazience i znajdował sobie jakieś zajęcie, podczas gdy parę metrów od niego jeden z najdroższych mu przyjaciół siedział samotnie na obskurnej kanapie, odbywając powolną, smutną podróż powrotną do świadomości, do krainy żywych, i nikogo przy nim nie było."
"Rodzice zajmowali się Hemmingiem kompetentnie i skutecznie, ale bez specjalnej czułości. Gdy zdarzało się, że Willem dłużej został w szkole z powodu meczu futbolowego (...), matka odbierała Hemminga przy szosie, wkładała go do wanny i wyjmowała z niej, karmiła rosołem z ryżem i zmieniała mu pieluchę przed położenie go do łóżka. Ale mu nie czytała, nie rozmawiała z nim ani nie zabierała go na spacery tak jak młodszy brat. Willem martwił się, patrząc, jak rodzice obsługują Hemminga, bo chociaż nic nie można było im zarzucić, widać było, że traktują go jak przedmiot swej odpowiedzialności, ale nic więcej. Później Willem kłócił się sam ze sobą, że przecież więcej nie można było rozsądnie od rodziców wymagać, że wszelki naddatek byłby szczęśliwym trafem. Ale jednak. Żałował, że nie kochają Hemminga choć troszkę więcej. Może po jego rodzicach nie należało spodziewać się miłości? Stracili tyle dzieci, że może po prostu nie mogli albo nie chcieli ulec emocjonalnie tym, które im zostały."

"Drogi Judzie-pisał Harold-dziękuję Ci za piękny (choć niepotrzebny) list. Doceniam wszystko, co napisałeś. Masz słuszność: ten kubek wiele dla mnie znaczy. Ale Ty znaczysz więcej. Więc proszę, przestań się zadręczać. Gdybym był innym człowiekiem, mógłbym powiedzieć, że ten incydent jest metaforą życia w ogóle: przedmioty się psują i czasami są naprawiane, ale w większości przypadków uświadamiamy sobie, że bez względu na to, co się zniszczyło, życie układa się na nowo, by zrekompensować nam stratę, niekiedy w sposób cudowny."

"Nigdy nie należałem do ludzi- wiem, że ty też nie- którzy czują, że miłość do dziecka to najwyższa postać miłości, pełniejsza, donioślejsza i większa niż jakakolwiek inna. (...) Ale to jest miłość szczególna, ponieważ jej podstawą nie jest atrakcyjność fizyczna ani przyjemność, ani intelekt, tylko lęk. Człowiek nie wie, czym jest lęk dopóki nie ma dziecka, i może ten fakt podstępnie wpędza nas w myślenie, że ta taka miłość jest przemożna, bo sam lęk jest przemożny. Co dzień rano Twoją pierwszą myślą jest nie "kocham go", tylko "czy wszystko z nim w porządku?". Świat przez noc zamienia się w tor przeszkód i strachów."

"Kiedy Twoje dziecko umiera, czujesz wszystko, co spodziewałeś się czuć, doświadczasz uczuć tak dobrze udokumentowanych przez innych, że nawet nie chcę ich tu wymieniać, powiem tylko, że wszystko co napisano o żałobie, jest na jedno kopyto, i jest takie nie bez powodu- ponieważ nie ma odejścia od tego wzorca. (...) Jeżeli jest to twoje dziecko, to jakaś część ciebie, znikoma, ale nie do pominięcia, odczuwa też ulgę. Bo wreszcie to, czego się spodziewałeś, przed czym drżałeś, na co przygotowywałeś się od dnia zostania rodzicem- nadeszło."

"Dlaczego przyjaźni nie traktuje się na równi ze związkiem? A może jest lepsza? Dwoje ludzi pozostaje razem przez lata, a wiążą ich nie seks, nie atrakcyjność fizyczna, nie pieniądze, nie dzieci, nie własność, lecz wzajemna zgoda na bycie razem, wzajemne zobowiązanie wobec unii, która nie daje się skodyfikować. (...) To przywilej bycia przy drugiej osobie w jej najtrudniejszych chwilach i świadomości, że samemu też można się przy niej czuć podle."

"Pytanie jednak brzmi, jak można zignorować czyjąś prośbę o  zostawienie go w spokoju, choćby nawet za cenę narażenia przyjaźni. Dręczył go mały wredny koan: jak pomóc komuś, kto nie chce pomocy, chociaż zdaje sobie sprawę, że jeśli mu nie pomożesz, to nie jesteś prawdziwym przyjacielem?"

"Jestem samotny-mówi głośno, a cisza mieszkania wchłania te słowa(...) Ta samotność jest jego niedawnym odkryciem i rożni się od samotności, jakiej doświadczał dawniej: to nie jest dziecięca samotność nieposiadania rodziców ani samotność leżenia z otwartymi oczami w motelowym pokoju z bratem Lukiem(...)Wtedy myślał, że jest samotny, ale dzisiaj wie, że to nie była samotność, tylko lęk"


27 marca 2018

The Raven Queen cz. II

Oj, dał popalić;) 
A to jeszcze nie koniec.
Tymczasem mogę pokazać samego ptaka;)
 Mój pierwszy haft od początku do końca haftowany na tamborku.
Do tej pory jak tylko mogłam to go nie używałam.
Teraz próbując inny haft bez tamborka, nie umiem
już przewlec igły przez dwie dziurki naraz.
I dziwię się, jak mogłam tak długo haftować bez tak pomocnego przyrządu:P
No i efekt zupełnie inny:)
W tej postaci haft ma ok 30x30 cm.
Spokojnego przedświątecznego tygodnia!
Może znajdzie się chwilka na xxx:)
P.S.
Książka wciągnęła mnie bez reszty, choć będąc na 300 stronie
zaczęłam odkładać co jakiś czas czytanie żeby nie pogubić
się w natłoku wiadomości. Ale początek i opis życia Juda i wszystkie te
historie z nim związane interesujące, smutne, pozostające w pamięci.
Z pewnością jeszcze coś o niej napiszę;)
Pozdrawiam serdecznie:))))